O blogu i o mnie

Kiedy w 1981 roku przyszedłem na aukcję książek, do poznańskiego klubu miłośników fantastyki o nazwie “ORBITA”, nawet nie myślałem, że te odwiedziny będą miały jakiś wpływ na moje dalsze życie.

Tak się, niestety, nie stało, fantastyka wlazła w moje życie z butami, i tak już została do dnia dzisiejszego.

W latach 1983-88 udało mi się popełnić kilkanaście tekstów w formie zbliżonych do felietonów, pod pseudonimem Profan lub Pro-Fan, stąd na fali sentymentu wzięła się nazwa niniejszego bloga. Oryginalnych tekstów nie odważę się opublikować, chociaż jak każdy grafoman, przeczytałem je po latach z pewną taką przyjemnością. Są doraźne, dla osób spoza fandomu często trudno zrozumiałe i szczerze mówiąc nie najlepsze, z mocno naciąganymi tezami. Może kiedyś uda je się na tyle poprawić żeby Lapsuscalami za bardzo się nade mną nie pastwił.

Po tegorocznym konwencie w Nidzicy wpadłem na “genialny” pomysł, że skoro już czytam trochę książek fantastycznych, odrabiając po latach duże zaległości (zrobiłem sobie przerwę w latach 90`ych i na początku XXI wieku uznając, że jako „dorosły” nie będę się zajmował bzdurami), to może kogoś zaciekawi moje zdanie na temat tych lektur. Padło na bloga bo dodatkowo od lat, zawodowo, zajmuję się informatyką, w tym serwerami i serwisami internetowymi. Nie ukrywam, że moje grafomańskie ego podbudowały serwisy i blogi książkowe lub około-książkowe jakich jest w Sieci pierdyliard. Z drugiej strony są też znakomite blogi i serwisy takie jak chociażby Kroniki Nomady zajmujący się fantastyką i “ogólnowojskowy” Lupus Libri. Po co więc jeszcze jeden nienormalny, niestatystyczny Polak, chwalący się swoją nienormalnością czyli czytaniem książek? A dlaczego nie? Sam jestem ciekaw na ile starczy mi wytrwałości, czy ktokolwiek to będzie chciał czytać i jak dzisiaj, wiele lat po premierze na Świecie i w Polsce, będą się “czytały” takie dzieła jak “Władcy marionetek”, “Neuromancer”, “Godzina Byka”, “Kroniki Majipooru” i wiele, wiele innych, których nie czytałem w trakcie rzeczonej przerwy na bycie “poważnym człowiekiem”. Postaram się także przypomnieć sobie książki, które kiedyś czytałem i sprawdzić ich “czytalność” dzisiaj, po latach i być może wyciągnąć je na powierzchnię dla młodszych od mnie czytelników. Nie będę stronił także od nowej fantastyki, głównie polskiej, bo przyznaję, że nie miałem o niej najlepszego zdania jak o polskim filmie fabularnym głównego nurtu. O ile o tym drugim, mimo obejrzenia “Bogów” nie zmieniłem nadal zdania, o tyle o młodej (młodszej) polskiej literaturze fantastycznej, po wstępnym “przejrzeniu” kilku książek, zdanie mam coraz lepsze. Zobaczymy jak będzie dalej.

Jeżeli więc interesują Was stare i nieco młodsze książki z gatunku fantastyki, bez ścisłego podziału na hard SF, fantasy czy political fiction, a dodatkowo macie na tyle cierpliwości żeby przeczytać wynurzenia “starego snoba katorżnika” na temat jego zapomnianych i zapóźnionych lektur fantastycznych, zapraszam do moich Profanacji.

Jacek “Profan” Banecki